wtorek, 27 października 2015

Płyn micelarny od Lirene - edycja limitowana

Dziś przychodzę do Was z postem na temat płynu micelarnego z Lirene z edycji limitowanej.

Zanim przejdę do głównego tematu, chciałabym podkreślić, dlaczego warto używać płynu micelarnego w codziennej pielęgnacji. 
Po pierwsze płyn micelarny łączy ze sobą właściwości wielu kosmetyków do pielęgnacji skóry twarzy. Tego typu specyfik usuwa makijaż, oczyszcza i odświeża skórę, nawilża, a niektóre nawet koją podrażnioną skórę. Od pewnego czasu porzuciłam wszelkie toniki, mleczka czy płyny do demakijażu właśnie na rzecz jednego płynu micelarnego.
Po drugie płyny micelarne, jak sama nazwa wskazuje, zawierają bardzo cenne dla skóry micele (więcej na ten temat).
Po trzecie tego typu kosmetyki zawierają bardzo mało środków konserwujących, zapachowych czy barwników, w związku z czym, są odpowiedni do każdego typu skóry.

Płynu micelarnego używam jedynie w ciągu dnia i wieczorem, jednak nadaje się on także do porannej kosmetyki. Ja "zużywam" jeszcze inne kosmetyki, dlatego też na razie płyn micelarny jest mi zbędny w porannej toalecie.

Płyn micelarny Lirene mam od kilku dni, zakupiłam go w promocji w Super-Pharm za 14,99 zł. Wybrałam ten do skóry normalnej, mieszanej i tłustej, ale jest też wariant dla skóry suchej i wrażliwej.
Według etykiety płyn ma spełniać trzy podstawowe funkcje: usuwać makijaż, nawilżać i rozświetlać skórę oraz usuwać nadmiar sebum.



Ponadto producent podaje, że po dwóch tygodniach stosowania (testy In vitro) efekty są następujące:
  • 97% odświeżenie skóry,
  • 93% skuteczne oczyszczenie,
  • 90% nawilżenie.
OPAKOWANIE I POJEMNOŚĆ
Płyn zapakowany jest w plastikową przeźroczystą butelkę o pojemności 400 ml. Ma bardzo solidne zamknięcie, dzięki czemu płyn nie może przypadkowo się otworzyć i wylać. Dozuje się go przez mały otwór w nakrętce. Ma to swój jeden minus - czasami na wacik wylewa się zbyt dużo płynu. Jednak ogólnie opakowanie jak najbardziej na plus.





KONSYSTENCJA
Jak sama nazwa wskazuje jest to płyn, a więc ma konsystencję wody.

SKŁAD
W płynie micelarnym od Lirene znajdziemy na pierwszym miejscu wodę, zaraz za nią glicerynę, której zadaniem jest nawilżenie skóry, ale także pełni ona rolę "pomocnika" w przenikaniu innych substancji do skóry. Następnie mamy Poloxamer 188 czyli substancja myjąca. Dalej Polysorbate 20, substancja, która nie ma żadnego działania kosmetycznego (ani nie pomaga, ani nie szkodzi). Podobnie jak kolejny składnik, który pełni funkcję pianotwórczą. Ethylhexylglycerin jest wprawdzie konserwantem, ale pochodzenia naturalnego, o działaniu nawilżającym. Cała masa kolejnych składników to wszelkiego rodzaju ekstrakty, które wspomagają działanie płynu micelarnego, ale są niegroźne dla warstwy skórnej.



Ponadto nad składem na opakowaniu  możemy przeczytać, jakie składniki znajdują się w płynie i czemu one służą:


Podsumowując: skład na wielką piątkę z plusem!

APLIKACJA
Płyn należy nanieść na wacik, a następnie rozprowadzić na skórze twarzy. Czynność powtarzać do momentu, aż wacik będzie zupełnie czysty. Płyn nie pozostawia na skórze tłustego filmu, a więc nie trzeba go zmywać wodą.

OPINIA
Kosmetyk stosuję od kilku dni, na razie jedynie jako codzienny "odświeżacz" oraz produkt do demakijażu. O ile, w pierwszy wypadku, kosmetyk sprawdza się w 100% - oczyszcza skórę twarzy, pozostawia ją nawilżoną i gładką w dotyku, na dodatek obłędnie pachnie (choć nie jest to mocny zapach, który utrzymuje się na skórze), o tyle, w przypadku produktu do demakijażu, mam jedno zastrzeżenie - ogólnie radzi sobie dobrze, zarówno z podkładami, cieniami do powiek, eyelinerami i tuszami, pod warunkiem, że nie należą one do grupy kosmetyków wodoodpornych. Wcześniej zmywałam nim zwykły tusz, nie trzeba było pocierać oka, przez co też nie występowały żadne podrażnienia. Jednak, od kiedy zamieniłam tusz na wodoodporny, ten płyn micelarny sobie z nim w ogóle nie radzi. Muszę wielokrotnie pocierać oko, żeby tusz zszedł, a i tak nie jestem w stanie go zmyć doszczętnie. Być może jest to też "wina" tuszu, gdyż na razie nie testowałam jego zmywania innymi produktami. Zakładając jednak, że płyn micelarny powinien sobie choć częściowo poradzić z takim makijażem, uznaję to za jego jedyną wadę.

MOJA OCENA:
9/10
Produkt godny polecenia!

sobota, 24 października 2015

Olejowanie paznokci - oliwka z Life

Dziś chciałabym Wam przedstawić oliwkę do paznokci firmy Life, która dostępna jest w sieci drogerii Super-Pharm.




Oliwkę kupiłam około miesiąca temu, kosztowała coś około 10 złotych.

Moje paznokcie mają wiele problemów. 

  1. Nigdy nie mogę zapuścić ich do upragnionej długości.
  2. Łamią się na potęgę, niezależnie od tego, czy są długie, czy krótkie.
  3. Największym problemem jest ich rozdwajanie się. Nawet jeśli jakimś cudem uda mi się "wyhodować" coś dłuższego, to rozdwajanie powoduje, że paznokcie łamią się w mgnieniu oka.
  4. Większość moich paznokci przez to jest cieniuteńka jak papier śniadaniowy.
Oliwka dedykowana jest zarówno do paznokci, jak i skórek. Z tymi drugimi nie mam dużego problemu (polecam cofanie w zamian za wycinanie). 

OPAKOWANIE I POJEMNOŚĆ

Produkt oryginalnie zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, którego, niestety, już nie posiadam. 
Buteleczka zawiera 10 ml oliwki. Fakt, że używam jej od miesiąca praktycznie codziennie, a zużyłam ok. 1/10 produktu, sprawia, że mogę śmiało stwierdzić, że jest to produkt bardzo wydajny.

KONSYSTENCJA
Jak sama nazwa wskazuje, jest to oliwka, a więc posiada ona oleistą konsystencję. Nie jest jednak ciężka i tłusta, jak znane mi np. oleje do olejowania włosów, jest leista, ale ta konsystencja sprawia, że aplikacja przebiega sprawnie i bez zbędnych kłopotów.

SKŁAD
Skład oliwki zapisany został na kartonowym opakowaniu, którego już nie posiadam, w związku z czym nie mogę w tym miejscu Wam przybliżyć, z czego skonstruowano to cudeńsko. Na pewno w swoim składzie posiada wyciąg (?) z awokado oraz witaminy (tyle mówi nam buteleczka).

APLIKACJA
Oliwkę aplikuję zarówno na skórki jak i paznokcie. Preparat wyposażony jest w pędzelek - taki, jaki spotykamy najczęściej w lakierach do paznokcie - dzięki czemu aplikacja jest łatwa. Niemożliwa jest aplikacja nadmiernej ilości produktu, gdyż dzięki szczoteczce, na bieżąco możemy kontrolować ilość nabieranej oliwki. 

Ja nakładam oliwkę na paznokcie i skórki, po czym wmasowuje ją w skórki oraz w płytkę paznokcia. W pierwszej fazie poświęcam po 20 sekund na każdy paznokieć, odpowiednio 10 na skórki + 10 na płytkę, a następnie wykonuje minutowy masaż wszystkich paznokci.

OPINIA
Oliwka ma lekko cytrusowy zapach. Można ją stosować praktycznie w każdej sytuacji, wchłania się dość szybko, po ok. 10 minutach nie ma już tłustego filmu.
Produktu używam od ponad miesiąca codziennie, czasami kilka razy w ciągu dnia. Bardziej przypasowała mi jako wcierka, niż po prostu jako zwykła oliwka.
Paznokcie stały się twardsze, skórki bardziej miękkie. Nie zauważyłam zmian w poroście czy rozjaśnieniu, niemniej jednak, dla wszystkich tych, którzy borykają się z problemem cienkich paznokci oraz suchych skórek, produkt jest godny polecenia.

MOJA OCENA
8/10

A Wy? Stosujecie jakieś oliwki do Waszych skórek i paznokci?

piątek, 23 października 2015

Pierwsze kroki

Witam!

Jako młodo-dorosła kobieta od lat zbieram doświadczenia związane z różnego rodzaju kosmetykami. Dziś postanowiłam podzielić się ze światem tym bagażem.

Wiem, że blogów tego typu można znaleźć tysiące. Jedne okażą się lepsze, inne gorsze. Co wyróżnia ten tutaj? Prawdopodobnie coś, co każdy z Was może odkryć :) a nawet jeśli nic specjalnego tu nie znajdziecie, obiecuję, że poświęcony czas na lekturę nie będzie czasem straconym!

Jednocześnie zachęcam Was do komentowania, wyrażania własnych opinii, a jeśli ktoś będzie miał ochotę, zapraszam do prywatnej korespondencji!


Miłej lektury!

P.S. A jeśli spodoba Ci się mój blog - podeślij go swojej siostrze, przyjaciółce, sąsiadce! Stwórzmy tu swój mały kosmetyczny świat :)