Witajcie!
Do dzisiejszego posta zainspirowała mnie inna blogerka (zajrzyj tutaj!).
Jesień przeważnie kojarzy się w dwojaki sposób: albo mówimy o "polskiej złotej jesieni", którą chyba już trudno zauważyć, albo zestawiamy przymiotnik "jesienny" z depresją, chandrą i ogólnie wszelkim złem. Jak przetrwać to zło? Oto kilka moich propozycji :)
1. Uśmiechaj się do świata!
To, że za oknem szaro, buro i nijako nie musi oznaczać, że Twoja twarz też tak musi wyglądać. Wprawdzie wielu naukowców powtarza, że pogoda ma wpływ na nasze samopoczucie (i nie będę się z tym sprzeczać), jednakże dlaczego by nie podjąć wyzwania?! Zapewne jest wiele rzeczy, które mogą wywołać uśmiech na Twojej twarzy, a więc nie chowaj go na dno szafy, tylko dlatego, że pogoda nie chce uśmiechnąć się do Ciebie!
:)
2. Czas na herbatę... Czas na HOT!
Podczas letnich upałów fajnie eksperymentowało się z lemoniadami, owocami, sokami itd. Teraz, kiedy przyszły jesienne dni, jedyne, co udaje Ci się zrobić to herbata z torebki? A może by tak dodać do niej trochę rozgrzewających akcentów, tak, żeby znów poczuć letnie promienie słońca? :)
Co najlepiej dorzucić do napojów "five o'clock"? Standardowo miód lub cytrynę, ale także imbir, cynamon, przyprawy korzenne, goździki. Preferujesz coś więcej niż czarną herbatę? Rynek przychodzi z odsieczą i zalewa nas herbatkami w przeróżnych smakach, ale jeśli nie dają Ci one satysfakcji, sama pobaw się smakami. Do herbaty możesz dodawać zarówno świeże owoce jak i suszone. Jakie? Wybór zależy już tylko od Ciebie :)
Jeśli jednak z jakiś powodów wolisz coś "mocniejszego", to możesz zrobić sobie herbatkę z "prądem", która rozgrzeje, ale i w większych ilościach pomoże w spełnieniu punktu numer 1! :)
3. Dobra książka vs. dobry film.
Pod pojęciem "dobra" nie ukrywam żadnych tytułów. Każdy z nas preferuje inną literaturę oraz inny rodzaj kina, to, co uważam za dobre JA, może dla CIEBIE nie mieć znaczenia, i odwrotnie. Dlatego też sięgnij po taką książkę, którą lubisz, a do której nie miałaś czasu wrócić, taką, którą planujesz przeczytać, a jakoś nigdy nie masz czasu, taką, którą pożyczyła Ci koleżanka i już dawno powinnaś oddać - jakąkolwiek! Dzień jest coraz krótszy, więc wydawać by się mogło, że masz o wiele mniej czasu na takie przyjemności, ale, zaufaj mi, nic tak nie relaksuje w listopadowe zimne wieczory jak dobra lektura pod ciepłym kocem.
Nie jesteś zwolennikiem czytania? (tylko się do tego nie przyznawaj :P) Zamień książkę na film. Instrukcja wyboru i postępowania jest identyczna.
Pamiętaj! Ma Ci to sprawić przyjemność, więc wybieraj mądrze ;)
4. Ciepło, cieplutko, cieplusio!
Za oknem hula wiatr (masz wrażenie, że halny), o szyby dzwoni deszcz, mgła osnuwa białą kołderką cały świat. Zakołderkuj się też! Oczywiście nie na całe życie, nie z depresją sięgającą wykopalisk archeologicznych, ale z punktem od 1. do 3.
Warto na ten sezon zakupić sobie miły w dotyku i ciepły koc. To również czas, w którym już nikt nie będzie się śmiał z Twojej pluszowej piżamki, czy kapci po same kolana. W sklepach znajdziesz wiele wzorów, kolorów i fasonów. Nawet zmarzluchy chcą podążać za nowymi trendami modowymi, więc schowaj do szuflady kuse haleczki (ale nie głęboko, bo w wyjątkowych sytuacjach mogą się przydać i w listopadzie ;)) i oblecz swe ciało ciepłem piżamek, skarpetek, kocyków, czy co tam jeszcze los Ci dał! :)
5. Ciemno wszędzie... Co to będzie?
Listopad przynosi wiele złego - jest zimno, mokro i... ciemno! Tęsknimy za niekończącym się dniem, różowo-pomarańczowymi wieczorami i gwieździstymi nocami. Jest na to sposób! Warto uzbroić się w świece, duże i małe, jakie tylko chcesz, byleby były pachnące! Nie dość, że wprowadzą do domu nastrój ciepła, przyjemności, intymności, to na dodatek otulą Cię ulubionymi zapachami. Pamiętaj, że wspomnienia to także zapachy, a więc jeśli tegoroczne lato kojarzyło Ci się ze słodkimi truskawkami, a wakacyjny romans przeżywałaś w różanym ogrodzie, uzbrój się w te zapachy. I znów pomożesz sobie w osiągnięciu punktu number one ;)
6. Niczym Afrodyta.
Wprawdzie od kilku miesięcy osobiście zostałam pozbawiona tego sposobu na jesień, ale jeśli akurat jesteś szczęśliwą posiadaczką wanny, wykorzystaj to!
Płyny, sole, oleje - lej wszystko pod strumień gorącej wody, połóż się i zapomnij o całym świecie. Możesz przy okazji relaksu sięgnąć po któryś z poprzednich punktów. Bądź Afrodytą i wyłaniaj się z piany!
To moja szczęśliwa szóstka na poradzenie sobie z jesienią, tą zimną i ciemną. Najlepiej sprawdza się, jeśli łączysz poszczególne punkty, ale najważniejsze jest, żeby znaleźć to, co sprawia Ci najwięcej przyjemności i co w najszybszy i najskuteczniejszy sposób przenosi się gdzieś z dala od listopada!
A Ty? Jak sobie radzisz z jesienią? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz