Po dość długiej przerwie przychodzę do Was z nowym postem, w którym to chciałabym się z Wami podzielić moimi ulubieńcami minionego roku.
Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale miałam poważne problemy zdrowotne, które unieruchomiły mnie na długi czas. Mam nadzieję, że spędziliście magiczny czas świąteczny oraz, że wraz z nowym 2016 rokiem wszystkie Wasze marzenia się spełnią!
A teraz przejdźmy do rzeczy!
Rok 2015 był dla mnie ważny pod względem kosmetycznym, gdyż w ciągu tych 12 miesięcy przetestowałam mnóstwo kosmetyków, zarówno te, które były mi wcześniej znane, jak i totalnie dla mnie nowych. Z tych testów wynikło wiele spostrzeżeń, uwag, ale także przyjemności i nieprzyjemności, o których będę Was regularnie informować. Ponieważ ulubieńców zebrało się trochę, postanowiłam podzielić go na mniejsze posty. Dziś opowiem Wam o swoich włosowych ulubieńcach 2015.
1. Ulubiony szampon:
Dawno, dawno temu wydawało mi się, że wybór szamponu nie jest jakiś istotny dla moich włosów, z założenia, szampon miał myć i na tym kończyły się moje oczekiwania względem tego produktu. Jednak problemów z włosami miałam coraz więcej, więc zasięgałam porad i opinii w coraz to nowszych źródłach i doznałam szoku! Okazało się, że szampon jest ważny, a jeszcze ważniejszy jest sposób jego użytkowania, choć do tej pory wydawało mi się, że mycie głowy jest takie oczywiste.
Przez cały rok przetestowałam wiele szamponów, lepszych i gorszych, ale zdecydowanie moim numerem jeden okazał się Timotei precious oils drogocenne olejki:
Bardzo dobrze myje moje włosy, genialnie się pieni i ma zniewalający zapach. Ponadto nie zawiera parabenów i barwników, a dodatkowo ma w swoim składzie organiczny ekstrakt z jaśminu, drogocenny olejek arganowy i migdałowy. Według producenta nadaje się on do włosów normalnych aż po suche, ale nawet z moimi, lekko przetłuszczającymi się, świetnie współpracuje. Ponadto nawilża i wygładza włosy, dodając im blasku. Dla mnie najlepszy szampon minionego roku!
2. Odżywka do włosów.
Tutaj poszłam za ciosem i wraz z wyżej wymienionym szamponem stosowałam odżywkę z tej samej serii i również w tym przypadku się nie zawiodłam.
Podobnie jak szampon nie zawiera ona parabenów ani barwników, a ma w swoim składzie te same odżywcze składniki. Włosy po tym produkcie są pachnące, nawilżone, miękkie, miłe w dotyku i zniewalająco pachną!
3. Maska do włosów
Tej pani chyba żadnej włosomaniaczce nie trzeba przedstawiać. Zdecydowanie najlepsza maska, jaką do tej pory używałam, bije na głowę nawet słynne Biovaxy! Mowa oczywiście o Alterrze bio-owoc granatu i bio-aloes:
Jest to maska do włosów suchych i zniszczonych, ale z powodzeniem może być stosowana na wszystkich rodzajach włosów. Głęboko odżywia włosy oraz zapewnia im miękkość, nawilżenie i blask. Nie zawiera parabenów, sztucznych barwników, substancji zapachowych oraz barwników (swój zniewalający zapach zawdzięcza naturalnym składnikom). Jest to produkt bez silikonów, parafiny i innych substancji ropopochodnych, a więc czysta natura zamknięta w małej tubce, która potrafi z włosami czynić cuda!
4. Suchy szampon
Tego rodzaju produktów nie używam praktycznie w ogóle, gdyż zawsze tak gospodaruję czasem, by mieć umyte włosy na każdą okazję. Jednak zdarzają się w życiu sytuacje awaryjne, których przewidzieć nie można, a w których należy (lub przynajmniej wypadałoby) uczestniczyć ze świeżymi włosami. Moim suchym szamponem roku 2015 jest... puder dla niemowląt babydream!
Jest on rewelacyjną alternatywą dla gotowych produktów, ponadto jest o wiele delikatniejszy dla skóry głowy (patrz skład), łatwiej się go wyczesuje, a włosy po użyciu są świeże, nieobciążone i delikatnie pachną. Zdecydowanie lepszy niż wszystkie dostępne na rynku suche szampony!
5. Termoochrona
Ponieważ już dawno porzuciłam swój burzliwy romans z suszarką i wracam do niego jedynie w kryzysowych momentach, nie stosowałam zbyt wielu produktów z tej kategorii. Jednak romans z prostownicą raz na jakiś czas pielęgnuję (szczególnie w okresie zimowym), dlatego też musiałam zapewnić moich kłaczką sowitą ochronę. Długo szukałam produktu, który by mnie w 100% zadowolił i wciąż takiego nie znalazłam, jednak z czystym sercem ulubieńcem 2015 mogę nazwać spray prostujący włosy Marion keratin mix. Nie jest to oczywiście produkt do typowej termoochrony, jednakże nie dość, że pomaga ujarzmić moje włosy podczas prostowania, to również zapewnia im ochronę przed gorącem prostownicy. Jest on bardzo dobrym produktem dla włosów suchych, zniszczonych, a przy tym niezdyscyplinowanych. Dla mnie jak na razie najbliższy ideału!
Szczegółowe recenzje ulubieńców 2015 w kategorii włosy już wkrótce na blogu! :)
Jak dla mnie produkty Timotei w ogóle się nie sprawdzają :( Jednak zaciekawiło mnie używanie zasypki dla dzieci jako suchego szamponu na pewno sprubuję! :)
OdpowiedzUsuń